Puchar Świata w Szwajcarskiej Arosie. Ligocki dopiero 16.
Polska kadra snowboardcrossu w składzie: Mateusz Ligocki (AZS Katowice), Jan Poniński (AZS Zakopane) i Marcin Bocian (AZS Zakopane) od wczoraj przebywa w szwajcarskiej Arosie.
Zawodnicy pod okiem trenera Marcina Sitarza trenują przed startem zaliczanym do Pucharu Świata w olimpijskiej konkurencji snowboardcross. Dla Ponińskiego i Bociana zawody w Arosie bedą debiutem w Pucharze Świata.
- Do Szwajcari zjechali wszyscy najlepsi zawodnicy świata. Brakuje jednak lidera światowego rankingu SBX, zwycięzcy ubiegłorocznej generalnej klasyfikacji Pucharu Świata, Francuza Pierre`a Voultier`a , który kilka dni temu uległ kontuzji pleców podczas treningów w Serre-Chevalier- mówi Matys.
- Niestety, podobnie jak kilka dni temu w Austrii, tu również pogoda nie zachwyca. Zapowiadane są obfite opady śniegu i niemal całkowite zachmurzenie. Na piątek zaplanowano eliminacje, w sobotę zgodnie z planem powinny być rozegrane finały. Obawiam się, że jeśli nic się nie zmieni to i te zawody mogą zostać odwołane. W czwartek wieczorem odbędzie się losowanie numerów startowych do kwalifikacji. Wtedy też poznamy najnowszy komunikat pogodowy- dodaje.
W Polsce zawody z Arosy będzie mozna oglądać w sobotę 20 grudnia, na kanałach: Polsat Sport Extra (godz. 12:30, powtórki: w niedzielę, 21 grudnia o godz. 10:00 i wtorek, 23 grudnia o godz. 15:40) oraz Eurosport2 (godz. 12.55).
19.12. 2008 PIĄTEK (eliminacje):
Spośród trzech naszych reprezentantów tylko Mateuszowi Ligockiemu udało się awansować do jutrzejszych przejazdów finałowych. Wśród 66 zawodnikow reprezentujących 19 krajow, Ligocki z czasem 56,56s został sklasyfikowany na 23 pozycji. Do finałów awansowało 32 zawodników.
Kilka minut przed startem Ponińskiegi i Bociana, groźnie wygladajacemu wypadkowi uległ jeden ze szwajcarskich zawodnikow. Zawody wstrzymno na 20 minut. Gdy je wznowiono, trasa była przysypana kilkoma centymetrami świeżego śniegu, co znacznie spowolniło Polaków.
Klasyfikacje skończyły się pechowo m.in. dla, uważanych za faworytów, Amerykanina Shauna Palmera i Kanadyjczyka J.J. Andersona.
- Podczas mojego drugiego przejazdu bardzo sypał śnieg, który nas mocno spowalniał. Podobny pech spotkał moich kolegów, którzy tym startem debiutowali w Pucharze Świata. Teraz zdobywają doświadczenie i póki co nie ma co się ich wynikami martwić, tym bardziej że o słabszym występie nie zadecydowało ich słabe przygotowanie tylko warunki pogodowe. Snowboard to sport zimowy i poza czynnikiem ludzkim ogromną rolę odgrywa w nim atut pogody, analogicznie do skoków narciarskich. Z powodu śniegu dzisiejsza trasa pozostawiała sporo do życzenia i mówiąc wprost: niektórzy mieli szczęście a innym go po prostu zabrakło- mówi Ligocki.
Zobacz z kim w sobotę, w rundzie finałowej zmierzy się Mateusz Ligocki >>
20.12. 2008 SOBOTA (finały):
Od rana padał śnieg, trasa była nierówna, wolna i nieprzewidywalna. W 1/8 finału Ligockiemu nie udał się start i przez sporą część dystansu jechał na czwartej pozycji. Konsekwentnie realizował jednak strategię ataku za wszelką cenę i, jadąc po wewnętrznej części toru, ostatecznie wyprzedził dwóch rywali, tym samym przechodząc do ćwierćfinału.
W ćwierćfinale start wypadł lepiej ale Ligocki wytracił prędkość najeżdżając na pierwszą muldę i pozwolił konkurentom na zyskanie odleglości, której nie udało się już odrobić.
- O dobrym starcie tym razem decydowały bramki startowe, które premiowały wyższych zawodników. Były bardzo szerokie i trudno było się na nich rozpędzić tym, którzy mają krótsze ręce. Nie dało się sięgnąć rękami daleko do przodu i mocno wypchnąć, bo bramki zmuszały do szerokiego rozstawienia ramion, a w takim przypadku niższy zawodnik zawsze wygeneruje z mięśni pleców i ramion mniejszą siłę. Pozornie drobiazg, ale często o wyniku zadecyduje właśnie taka “błahostka”. W pierwszym przejeździe pokazałem walkę. Wyglądało to pewnie cienko gdy ich tak goniłem, ale przez cały czas byłem pewny, że uda mi się awansować. Jak widać ta wiara się opłaciła, bo Francuza Xaviera Delerue wyprzedziłem na kilku ostatnich metrach.
W ćwierćfinale popełniłem taktyczny błąd. Zjechałem w lewo i chciałem przyblokować Kanadyjczyka Francoisa Boivina. Jechałem prawym torem. Gdybym go nie zmienił, miałbym wszystkich za plecami i nie widziałbym sytuacji na trasie. Niestety zderzyłem się z Boivinem, on się ode mnie odepchnął a ja, żeby nie upaść, musiałem odjechać w prawo. To było na wzniesieniu więc znacznie wytraciłem prędkość i na trasie nie miałem już szans na odrobienie tej straty. W takich przypadkach czasem można jeszcze wrócić do gry, ale pod warunkiem, że przed tobą toczy się walka. W tym przejeździe wszyscy jechali mniej więcej równym tempem, w dużych odstępach i praktycznie nikomu nie groziło wybicie z rytmu, co dałoby mi czas na dogonienie grupy- mówił tuż po starcie Matys.
Ostatecznie zawody wygrał Amerykanin, Seth Wescott, Ligocki zajął 16. miejsce, pozostali Polacy uplasowali się na pozycjach 60. (Marcin Bocian) i 65. (Jan Poniński).
Zobacz jak układała się klasyfikacja podczas zawodów >>
Zobacz ostateczną tabelę Pucharu Świata w Arosie >>

Arosa: szerokie bramki, zderzenie z Boivinem i tuż po zderzeniu...
17 grudnia 2008. Kategorie: NEWS, STARTY.
Komentarze (0)