Menu główne:

Wyszukiwanie

Kategorie

marzec 2010
P W Ś C P S N
« lutego   kwietnia »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Archiwa

Ligocki trzeci w Pucharze Świata!

Mateusz Ligocki zajął 3. miejsce w zawodach Pucharu Świata we włoskiej miejscowości Valmalenco!

- Jestem przeszczęśliwy! Pokazałem, że zawsze walczę do końca - cieszył się na mecie Mateusz, który wrócił na podium zawodów Pucharu Świata po półtorarocznej przerwie.

Impreza we włoskich Alpach miała pełną obsadę, dlatego Ligocki w pełni zrehabilitował się za zawalone igrzyska. Matys przebłysk formy miał przed tygodniem w czeskich Rejdicach. Wygrał, choć były to tylko zawody Pucharu Europy. W Valmalenco mierzył się już z najlepszymi.

Początek miał fatalny. W kwalifikacjach był 29. i wszedł do zawodów rzutem na taśmę. W gronie 32 zawodników zabrakło zresztą miejsca dla dwóch innych Polaków Macieja Jodki (43.) i Marcina Bociana (56.). Jako że Ligocki był tylko nieznacznie lepszy od kolegów, w biegach o stawkę startował w czarnym plastronie, czyli dostawał tory, które zostawiali rywale. Oczywiście najgorsze.

Mateusz Ligocki był więc na straconej pozycji, ale się nie załamał i przyjął taktykę wyczekiwania. Zostawał z tyłu i czyhał na błędy przeciwników. W 1/8 finału przewrócił się jeden rywal. W ćwierćfinale Ligocki miał jeszcze więcej szczęścia. Wypadło dwóch faworytów, a Polak spokojnie wszedł do najlepszej ósemki.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Z półfinału Ligocki był najbardziej zadowolony. Ten bieg był zresztą jego popisem. “Matys” wziął się do roboty w drugiej części trasy. Wyprzedził włoskiego snowcrossowca i zaczął nabierać szybkości. Do prowadzącej dwójki stratę miał jednak ogromną. Wydawało się, że nic z tego nie wyjdzie, ale Ligocki walczył jak lew, do samego końca. Tuż przed metą, na ostatniej bandzie jakimś sposobem dał radę wyprzedzić drugiego Aleksa Deibolda! Pewny swego Amerykanin w życiu by się nie pomyślał, że Ligocki może wychynąć zza jego pleców. W finale Polak był trzeci. Z bolącą nogą trudno już było o lepszy wynik.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Mateusz Ligocki dawno tak się nie cieszył. - Udowodniłem, że w sporcie, a w szczególności w snowboardzie wszystko jest możliwe. Jestem bardzo, bardzo zadowolony. Po kwalifikacjach spojrzałem na ten 29. numer na koszulce, ale zacisnąłem zęby i nie odpuściłem - mówił wyraźnie zadowolony w rozmowie z eurosport.pl.

- Nie chcę tego traktować tak, że zagrałem na nosie panu Nurowskiemu. Po igrzyskach szef PKOl był zdenerwowany, ale teraz pewnie żałuje swoich słów. Panczenistki się odgryzły, ja też, teraz czas na Michała i Paulinę. A z prezesem Nurowskim mam nadzieję, że wkrótce się wyściskamy - dodawał z uśmiechem.

Ligocki przyznał, że po ostrych słowach Nurowskiego dostał mnóstwo głosów poparcia. - Dostaliśmy nawet propozycję startowania na kolejnych igrzyskach w barwach innej reprezentacji. Nie powiedzieliśmy ani tak, ani nie. Ale jestem Polakiem i chcę reprezentować nasz kraj - zapewnił “Matys”.

Łukasz Przybyłowicz - Eurosport