Mateusz Ligocki został międzynarodowym mistrzem Niemiec w snowcrossie. To dobry znak przed nadchodzącymi mistrzostwa świata w Hiszpanii.
W zawodach w niemieckim Grasgehren uczestniczyło 50. zawodników z 14. krajów. Matys wygrał wszystkie biegi. Na podium towarzyszyli mu Maxymilian Stark i Martin Noerl. Na czwartym miejscu zawody ukończył Maciek Jodko, Marcin Bocian uplasował się w połowie stawki. Wśród pań, na wysokim siódmym miejscu, znalazła się Zuzanna Smykała.
Niezwykłe wyróżnienie spotkało polskich olimpijczyków, Mateusza, Michała i Łukasza Ligockich, którzy w lutym uczestniczyli w XXI Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver.
Rodzeństwo zostało poproszone o przekazanie sportowych pamiatek słynnemu Muzeum Olimpjskiemu w Lozannie. Do tej pory swoje eksponaty złożyli tam trzej polscy olimpijczycy: Robert Korzeniowski (Sydney 2000), Adam Małysz (Salt Lake City 2002) i Tomasz Mendelski (Ateny 2004).
Udział w Igrzyskach Olimpijskich trzech braci, połączonych pasją snowboardową, został dostrzeżony przez MKOL jako ewenement na skalę światową. Mateusz reprezentował nasz kraj w konkurencji snowboardcross, Michał w Half-Pipe, Łukasz (sędzia snowboardowy i delegat techniczny) był- z ramienia Ministerstwa Sportu i Turystyki- członkiem polskiej misji olimpijskiej.
Mateusz Ligocki: Jesteśmy niesłychanie dumni z tego, co nas spotyka. Zostaliśmy docenieni i wyróżnieni przez najwyższe światowe władze ruchu olimpijskiego. To niewątpliwie motywuje i daje potężnego „kopa” do dalszej pracy, startów w zawodach i osiągania jak najlepszych rezultatów. Tak podniosła chwila zdarza się tylko nielicznym. Postanowiliśmy przekazać na rzecz muzeum w Lozannie nasze najcenniejsze, unikatowe i jedyne w swoim rodzaju elementy wyposażenia i sprzęt, w którym trenowaliśmy i startowaliśmy na XXI Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver. To nasze deski, wiązania, buty snowboardowe, kaski, gogle, rękawiczki, odzież startowa, akredytacje olimpijskie, numery startowe, polska flaga, zdjęcia i szalik, który towarzyszył naszym rodzicom podczas kibicowania w Kanadzie.
Na tym sprzęcie, startując niespełna 2 tygodnie po ceremonii zakończenia Igrzysk, Michał osiągnął życiowy sukces, zwyciężając w Pucharze Świata we włoskim Valmalenco, a Mateusz, po raz 6. w karierze, zdobył podium Pucharu Świata.
Michał Ligocki: Jako sportowiec, już od najmłodszych lat marzyłem, aby wziąć udział w szlachetnej rywalizacji podczas Igrzysk Olimpijskich. Udało mi się to dwukrotnie– startowałem w Turynie w 2006 roku i Vancouver– cztery lata później. Nigdy jednak nawet nie marzyłem o tym, że mój ślad w postaci przekazanych pamiątek, kiedykolwiek znalazł się w tak prestiżowym i ważnym miejscu. Cieszę się z tak wielkiego wyróżnienia.
Łukasz Ligocki: 17 czerwca br. otrzymałem list ze szwajcarskiej Lozanny z prośbą przekazania pamiątek na rzecz słynnego Muzeum Olimpijskiego. Pismo jest tym cenniejsze, bowiem podpisał je sam Prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego– Jacquess Rogge oraz przewodniczący Komisji Zawodniczej MKOL – Frank Fredericks. Jednym z zadań powierzonych Muzeum Olimpijskiemu jest pielęgnowanie emocji towarzyszących sportowemu duchowi rywalizacji a zachowanie wyjątkowych eksponatów pozwala na tworzenie historii i dzielenie się nią później z całym światem. To właśnie udało się nam uczynić.
W maju ukazała się ostatnia w sezonie 2009/2010 światowa lista rankingowa snowboarderów (FIS points list). W pierwszych piętnastkach światowego rankingu znaleźli się wszyscy z “klanu” Ligockich.
Michał Ligocki (Brelok) został sklasyfikowany na 9. miejscu w halfpipe, wyprzedzając takie sławy jak Mathieu Crepel czy Autti Antti. Miejsce Michała to najwyższa lokata, jaką udało się zająć Polakom w konkurencji HP. Paulina Ligocka sezon skończyła na 14. miejscu w halfpipe kobiet. Matys jest 15. w snowboardcrossie.
Decydujący wpływ na ostateczną klasyfikację Ligockich miały ich bardzo dobre wyniki, uzyskane pod koniec sezonu, tuż po nieudanym starcie na Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver: Michał Ligocki zwyciężył w zawodach rangi Pucharu Świata we włoskim Val Malenco; Mateusz Ligocki, w Val Malenco, po raz 6. w karierze stanął na podium Pucharu Świata, zajmując 3. miejsce; Paulina Ligocka, po raz 8. w karierze, stanęła na podium Pucharu Świata, zajmując 3 miejsce w hiszpańskiej La Molinie.
Klasyfikacja Pucharu Świata powstaje po zsumowaniu wszystkich punktów, zdobytych w zawodach cyklu Puchar Świat. Ranking „FIS points list” kalkulowany jest na podstawie dwóch najlepszych startów w zawodach, w okresie ostatnich 12 miesięcy. „FIS points list” jest rankingiem wymiernym o tyle, że klasyfikuje wszystkich snowboardzistów, którzy brali udział z zawodach snowboardowych, a nie tylko tych, którzy uczestniczyli w Pucharze Świata.
Pełną listę rankingową można pobrać klikająctutaj >>
10 kwietnia 2010 roku, w drodze na uroczystości obchodów 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej zginął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński, Małżonka Prezydenta Maria Kaczyńska oraz członkowie polskiej delegacji i załoga samolotu. Zginął też człowiek, którego znałem osobiście.
Piotr Nurowski, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego. To dzięki Niemu mogłem reprezentować Polskę na Igrzyskach w Vancouver. To On złożył ten decydujący podpis. To On dołączył mnie do składu jako ostatniego reprezentanta. Byłem, jestem i będę mu za to wdzięczny do końca życia.
Nie dane mi było zdobyć na tych Igrzyskach medalu. Żałuję, że nie wypadłem lepiej, bo wiem że On we mnie wierzył. Po słabym występie, od wielu osób usłyszałem gorzkie słowa krytyki. Dlatego przyznam, że strasznie się bałem kiedy 26 marca, jako członek komisji zawodniczej PKOL, jechałem do Warszawy.
Jakież było moje zdziwienie, gdy po obradach Komisji Zawodniczej, kiedy kręciłem się jeszcze po korytarzach PKOL-u, Prezes Nurowski usłyszał mój głos i wyszedł do mnie. Uśmiechnął się, podał rękę, spytał jak się mam i czy wszystko w porządku?
Jak się cieszyłem, gdy pogratulował mi i reszcie “klanu Ligockich” udanych występów w ostatnich Pucharach Świata. Pamiętał, że cała nasza trójka stanęła na podium Pucharu Świata w niespełna dwa tygodnie po zakończeniu Igrzysk. Wzruszyłem się, bo pokazał w ten sposób jak bardzo byliśmy dla niego ważni.
Panie Prezesie, był Pan prawdziwym przyjacielem polskiego sportu i sporowców. Będzie mi Pana brakowało. Spoczywaj w pokoju.
Mateusz Ligocki zajął 3. miejsce w zawodach Pucharu Świata we włoskiej miejscowości Valmalenco!
- Jestem przeszczęśliwy! Pokazałem, że zawsze walczę do końca - cieszył się na mecie Mateusz, który wrócił na podium zawodów Pucharu Świata po półtorarocznej przerwie.
Impreza we włoskich Alpach miała pełną obsadę, dlatego Ligocki w pełni zrehabilitował się za zawalone igrzyska. Matys przebłysk formy miał przed tygodniem w czeskich Rejdicach. Wygrał, choć były to tylko zawody Pucharu Europy. W Valmalenco mierzył się już z najlepszymi.
Początek miał fatalny. W kwalifikacjach był 29. i wszedł do zawodów rzutem na taśmę. W gronie 32 zawodników zabrakło zresztą miejsca dla dwóch innych Polaków Macieja Jodki (43.) i Marcina Bociana (56.). Jako że Ligocki był tylko nieznacznie lepszy od kolegów, w biegach o stawkę startował w czarnym plastronie, czyli dostawał tory, które zostawiali rywale. Oczywiście najgorsze.
Mateusz Ligocki był więc na straconej pozycji, ale się nie załamał i przyjął taktykę wyczekiwania. Zostawał z tyłu i czyhał na błędy przeciwników. W 1/8 finału przewrócił się jeden rywal. W ćwierćfinale Ligocki miał jeszcze więcej szczęścia. Wypadło dwóch faworytów, a Polak spokojnie wszedł do najlepszej ósemki.
Z półfinału Ligocki był najbardziej zadowolony. Ten bieg był zresztą jego popisem. “Matys” wziął się do roboty w drugiej części trasy. Wyprzedził włoskiego snowcrossowca i zaczął nabierać szybkości. Do prowadzącej dwójki stratę miał jednak ogromną. Wydawało się, że nic z tego nie wyjdzie, ale Ligocki walczył jak lew, do samego końca. Tuż przed metą, na ostatniej bandzie jakimś sposobem dał radę wyprzedzić drugiego Aleksa Deibolda! Pewny swego Amerykanin w życiu by się nie pomyślał, że Ligocki może wychynąć zza jego pleców. W finale Polak był trzeci. Z bolącą nogą trudno już było o lepszy wynik.
Mateusz Ligocki dawno tak się nie cieszył. - Udowodniłem, że w sporcie, a w szczególności w snowboardzie wszystko jest możliwe. Jestem bardzo, bardzo zadowolony. Po kwalifikacjach spojrzałem na ten 29. numer na koszulce, ale zacisnąłem zęby i nie odpuściłem - mówił wyraźnie zadowolony w rozmowie z eurosport.pl.
- Nie chcę tego traktować tak, że zagrałem na nosie panu Nurowskiemu. Po igrzyskach szef PKOl był zdenerwowany, ale teraz pewnie żałuje swoich słów. Panczenistki się odgryzły, ja też, teraz czas na Michała i Paulinę. A z prezesem Nurowskim mam nadzieję, że wkrótce się wyściskamy - dodawał z uśmiechem.
Ligocki przyznał, że po ostrych słowach Nurowskiego dostał mnóstwo głosów poparcia. - Dostaliśmy nawet propozycję startowania na kolejnych igrzyskach w barwach innej reprezentacji. Nie powiedzieliśmy ani tak, ani nie. Ale jestem Polakiem i chcę reprezentować nasz kraj - zapewnił “Matys”.
Mateusz Ligocki zwyciężył w snowboardowych zawodach Pucharu Europy SBX, które odbyły się w czeskich Rejdicach.
Drugie miejsce wywalczył Rosjanin Andriej Boldikow, na trzecim uplasował się Maciek Jodko.
W zawodach wystartowało 90 zawodników, reprezentujących 17 krajów.
- Nie wyganiaj pan, Ligockich z Polski - mówił na mecie Matys, komentując w ten sposób wypowiedź Prezesa PKOL Piotra Nurowskiego, który po słabym występie polskich snowboardzistów na Igrzyskach w Vancouver, zapowiedział wycofanie się państwa z finansowego wspierania kariery Ligockich.